Rany, naprawde już listopad? naprawde jestem w Londynie od połowy września? kiedy to zleciało..?
Jestem na tak wielkim rozdrożu.. wszystko dzieje się w błyskawicznym tempie i trudno usłyszeć "głos powołania".. studiuje public relations, jeszcze wczoraj bylam pewna , że od następnego roku dołoże event management i bedzie gitara.. ale jak dzisiaj pracowalam przy przyjeciu dla crn channel stwierdziłam ze to nie dla mnie.. ehhh juz sama nie wiem, nic nie jest latwe. Czemu nie umiem czerpac satysfakcji ze swoich osiagniec? wiem ze trzeba od siebie wymagac ale ile mozna.. kiedys trzeba osiagnac pulap samozadowolenia chociaz na troche, a pozniej sie doskonalic..
jestem strasznie ciekawa co u WAs, ale nie mam w ogole czasu na nic, moj dzien wyglada bardzo kuszaco od ponad dwoch tygodni (same deadlines na uczelni) budze sie miedzy 6 a 8 a klade kolo 3, wczoraj po pracy wszystko mnie tak bolalo ze nie moglam zasnac, musialam sie nafaszerowac ibumpromem.. a dzisiaj pierwsza w zyciu kawa na pusty zoladek, i tak dlugo wytrzymalam bez dodatkowego powera..
a Londyn noca jest sliczny, naprawde.
:**